klimatycznie... 2011-04-21 13:42:10

Po zrobinieniu 20 lvli nieumarłą łowczynią stwierdzam że:

- podczas bezruchu pająk powinien pleść pajęczyne, wilk obgryzać kości, a sęp wydziobywać oczy czy inny brak mózgu
- do feign deatha powinni dodawac bonusowo trumnę
- party złożone z samych umarlaków to jednak nie taka rzadkość.
- dalej nie umiem zdecydować się, którego kota złapać ^^;

skomentuj (0)

dziwnie... 2010-05-21 10:09:36

wczoraj S. podjęła pierwsze próby wyleczenia smoczycy. Postępy były - ale niestety niewspółmiernie małe do potrzeb. Nie wiem, czy dobrze leczyłam rajd, ale wydaje mi się, że nie. Nie byłam w stanie wytopować tanków, nie mówiąc już o rajdzie. Nie wiem też czy wysłanie drzewa do portalu było dobrym pomysłem, ale z hilców byłam tylko ja i druid (w duuuużo lepszym gearze). Potem jeszcze doleczał szamek w offspecu, ale i tak  rajd ginął.

Patrząc dzisiaj - albo było za mało heala na smoku, albo za mało dmgu na adach... albo (i tego się boję) za mało heala na rajdzie - może trzeba było jednak spamować w holy nie w disciplu.
Mam tylko nadzieję, że będziemy próbować dalej.

A co z X?
Nie wiem, ale jako całości wcale mi jej nie brakuje. Tylko paru osób mi żal zostawić...


skomentuj (0)

a jednak... 2010-04-28 14:40:51

Na wieść, że być może pan M. może zostanie rajdowym disci pristem dostałam białej gorączki. I wiem, że mnie to rusza i mocno obchodzi. Gość, który nigdy NIE CHCIAŁ leczyć, nagle ma robić to, za co dałabym się pokroić :/ I jeśli tak ma być to ja nie chcę tak grać. 

skomentuj (0)

bo mogą... 2010-04-20 12:47:44

Wczoraj pograłam swoją imperialną palką, zawrotny lvl 5. Biegałam w grupie z Młodą. I co - i odwracałam tyłem do Młodej wszystkie moby, bo przecież mogą cleave-ować... 

skomentuj (1)

deja vu... 2010-04-16 10:44:23


Tkwię w stanie przedziwnego zawieszenia. Z jednej strony, to co teraz robię w grze ani trochę mnie nie satysfakcjonuje. 25-tki regularnie spadają jakościowo w dół i odbieram je jako rozpaczliwe próby zachowania wizerunku gildii jako "progress", chociaż właściwie w tej chwili to zdecydowanie "socjal". Z 10 znowu to ja się zablokowałam. Ta, do której ja chciałabym należeć' mimo pewnych (choć nieoficjalnych) obietnic, najwyraźniej jednak mnie nie potrzebuje inaczej, niż jako wygodne zastępstwo. Do innych ja nie chcę należeć, bo o ile na 25 szukam wyzwań, na 10 zależy mi bardziej na socjalu. 
I ciężko zostać, bo już od paru tygodni na każdym 25-os. rajdzie myślę, żeby się już skończył - i to zanim się zacznie. W piątki nawet się nie chcę logować, bo wiem, że "oni" są tam, a ja chciałabym być z nimi. Z drugiej strony ciężko też odpuścić - bo (przynajmniej w tej chwili) odebrałabym to jako swoją porażkę. Ale siedzieć w grze i mieć z niej średnią satysfakcję... na dłuższą metę tak się nie da.
A czemu deja vu? Bo podobnie było w GW. Nie byłam złym graczem, ale nie było we mnie dość wiary w siebie, by się wciskać do dobrej gildii, a zaczynać któryś kolejny raz od nowa, przechodzić całą procedurę zgrywania, docierania, komunikacji już mi się nie chciało. I teraz jest podobnie - nie chcę zaczynać od nowa, z nową gildią, udowadniać, że potrafię itd., ale ze starą ciężko wytrzymać. 

skomentuj (0)

bo niektórzy to mają przywileje... 2010-01-29 18:53:47

Kiedy wróciłam po przerwie do gry wiedziałam, że tym razem spróbuję nie pchać palców między drzwi. Wiedziałam, że jeśli będę chciała znów leczyć w disciplu, będę przedzierać się przez milion przeszkód - brak gearu, brak spota na rajd i ciągłą kontrolę "cyferek" (a raczej ich braku). Ponieważ nie miałam ochoty przerabiać mojego discipla na holy, została tylko droga cienia. Zagadałam z offcami, dostałam pozwolenie (zapewne ku ich uldze, że nie będą mieć konfliktów między hilcami) i respecnełam się na SP. Tych naszczęście w gildii jest niewielu, więc nikomu nie powinnam przeszkadzać.
Dzisiaj się dowiedziałam, że "jedni to mają przywileje, bo taka ja mogła się respecnąć, a on nie i dostaje demota". Hmm, ja bym, wolała leczyć. Heal to coś co lubie robić. Żeby nie konflikty i podgryzania wcale bym nie myślała o respecu. A tu się okazuje, że ktoś moją porażkę przerabia na przywilej. Suito... rrrwa mać. 

skomentuj (0)

bo fajnie jest być pod kreską... 2010-01-25 09:56:02

Kiedy w niedziele na zebraniu offców poszły promoty i demoty mocno mnie zastanowił klucz ich wręczania. Dzisiaj jednak przeczytałam oficjalny post na forumie i przeczucia okazały się trafne. Na tyle trafne, że wyjaśniły mi nawet czemu ruszyłam aliantkę z lvlem. Wszak trzeba mieć coś w zapasie, żeby nie czuć się wiecznym przegranym. Nawet jeśli to, że uczestniczyło się w jakimś wyścigu wychodzi dopiero post factum. Na swoje usprawiedliwienie mogę podać jedynie to, że się starałam naprawdę. A wyszło jak zwykle :)

Może dlatego tak się uparłam wczoraj zebrać całą kasę na nowy pierścionek? W końcu nic tak nie działa na humor kobiety jak nowa biżuteria :P

skomentuj (0)

Księga Gości