Kiedy wróciłam po przerwie do gry wiedziałam, że tym razem spróbuję nie pchać palców między drzwi. Wiedziałam, że jeśli będę chciała znów leczyć w disciplu, będę przedzierać się przez milion przeszkód - brak gearu, brak spota na rajd i ciągłą kontrolę "cyferek" (a raczej ich braku). Ponieważ nie miałam ochoty przerabiać mojego discipla na holy, została tylko droga cienia. Zagadałam z offcami, dostałam pozwolenie (zapewne ku ich uldze, że nie będą mieć konfliktów między hilcami) i respecnełam się na SP. Tych naszczęście w gildii jest niewielu, więc nikomu nie powinnam przeszkadzać.
Dzisiaj się dowiedziałam, że "jedni to mają przywileje, bo taka ja mogła się respecnąć, a on nie i dostaje demota". Hmm, ja bym, wolała leczyć. Heal to coś co lubie robić. Żeby nie konflikty i podgryzania wcale bym nie myślała o respecu. A tu się okazuje, że ktoś moją porażkę przerabia na przywilej. Suito... rrrwa mać.